Grzegorz Strzelczyk, ks.



bieżące informacje

A A A

Miłosierdzie: miłość, która bierze się do roboty

tekst opublikowany: Gość Niedzielny 40(2003),11; wersja bez poprawek redakcyjnych

Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią (Mt 5,7) – bez trudu rozpoznajemy w tych słowach jedno z „ośmiu błogosławieństw”, które przekazuje Ewangelia. Jest to jednak chyba błogosławieństwo w pewnym sensie zagrożone – słowo „miłosierdzie” coraz bardziej znika bowiem z naszego powszedniego języka, a tym samym rozmywa się rozumienie jego sensu. I to tak, że nieraz słowo to nabiera wręcz negatywnego zabarwienia – prawdopodobnie na skutek skojarzenia z litością, której raczej nie lubimy, a którą niektóre współczesne słowniki podają jako synonim miłosierdzia.

Formuła ewangelicznego błogosławieństwa sama w sobie rzuca niewiele światła na to, czym jest miłosierdzie. Wynika z niej jednak jasno, iż chodzi o pewną postawę życiową wobec innych osób, od której z kolei zależy ta sama postawa Boga wobec nas – jakby nasze miłosierdzie prowokowało Jego miłosierdzie dla nas. Św. Łukasz przekazuje jednak króciutkie zdanie Jezusa, które pozwala nam sięgnąć dalej:
bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny (Łk 6,36). Tutaj logika jest nieco inna, niż w błogosławieństwie: to Bóg Ojciec jest tym, który jest prawdziwie miłosierny, a nasza postawa ma być naśladowaniem tego Jego miłosierdzia. Zatem aby zrozumieć, do czego jesteśmy wezwani przez Chrystusa, trzeba nam przyjrzeć się najpierw na czym polega miłosierdzie Boga ku nam, w czym się przejawia i ku czemu dąży.

Już w Starym Testamencie miłosierdzie (hebr. hesed) okazuje się być jedną z najważniejszych cech Boga. W najbardziej podstawowym znaczeniu ten hebrajski wyraz oznacza coś dobrego, co jedna osoba czyni dla drugiej, zwłaszcza wtedy, kiedy takie działanie nie jest jej ścisłym obowiązkiem wypływającym z prawa, więzi rodzinnych itd. I w tym sensie miłosierdzie określa postawę Boga wobec człowieka. Prorok Izajasz mówi wręcz, iż to, że Bóg zwrócił się ku Izraelowi, wybrał go, zawarł z nim przymierze jest aktem Bożego hesed – miłosierdzia. I rzeczywiście: „historia” Bożego miłosierdzia odpowiada historii przymierza Boga i jego ludu. Oto po tym, jak człowiek poprzez grzech odrzucił Boży pomysł na swoje życie, Bóg w swoim miłosierdziu nie odwrócił się od człowieka, jak być może powinien byłby uczynić, gdyby się opierał na czystej sprawiedliwości. Wręcz przeciwnie: Bóg nawiązał na nowo z nim kontakt, dając kolejną szansę. I cała historia Narodu Wybranego jest właściwie historią, w której powtarza się wielokrotnie ten sam schemat: Bóg miłosiernie pochyla się nad ludźmi, zawiera z nimi przymierze, ustalając wzajemne zobowiązania. Ludzie prędzej czy później łamią przymierze, co zwykle ma dla nich katastrofalne skutki w postaci kataklizmów, wojen czy niewoli. A Bóg, jakby zupełnie niezrażony kolejną porażką, cierpliwie pochyla się nad swoim ludem, przezwycięża skutki niedoli.

Śledząc pojęcie Bożego miłosierdzia w Starym Testamencie dość łatwo się zorientować, iż ma ono związek z grzechem, a dokładniej z jego przezwyciężaniem w człowieku i w świecie. W samym człowieku chodzi najpierw, i może przede wszystkim, o przebaczenie: Bóg jest miłosierny, a zatem przebacza grzech. I więcej jeszcze – to On jest tym, który usiłuje uświadomić człowiekowi tragizm jego sytuacji, wyciąga do niego rękę i wskazuje drogę powrotu. Grzech pozostawia jednak trwałe skutki w świecie w postaci niesprawiedliwości, ucisku względem słabych itd. Miłosierdzie Boga przejawia się zatem również w walce z tymi skutkami grzechu: On nadaje przykazania mające chronić najsłabszych, napomina przez proroków tych, którzy dopuszczają się niesprawiedliwości.

Stary Testament nie może dać nam jednak pełnego zrozumienia tego, jak bardzo miłosierdzie angażuje Boga po stronie człowieka. W historii Izraela działa On jakby spoza sceny i można odnieść wrażenie, że miłosierdzie zupełnie nic Go nie kosztuje. Jest jednak dokładnie przeciwnie. Miłosierdzie ostatecznie wciąga bowiem Boga w sam środek ludzkiej historii. Ojciec posyła w końcu na świat swego umiłowanego Syna, aby wziął na siebie i w sobie przezwyciężył zło człowieka. Genialnie ukazuje to św. Paweł: Bóg będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia (Ef 2,4-5). Wcielenie, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa są najważniejszym aktem i największą manifestacją Bożego miłosierdzia względem człowieka. To miłosierdzie sięga aż po ostateczną ofiarę z siebie – dar z życia. Widać tu też wyraźnie, że w Bogu miłość i miłosierdzie są ze sobą ściśle powiązanie. Miłość stanowi ostateczną motywację działania Boga, miłosierdzie zaś to ta sama miłość, która wzięła się konkretnie do roboty.

Św. Paweł w powyższym fragmencie zawarł jeszcze jedną niezwykle ważną intuicję: wielkość miłosierdzia Bożego poznajemy po tym, iż świadczone jest ono wobec tych, którzy tak naprawdę nic nie uczynili, by na taki dar zasłużyć. Dobro im świadczone jest całkowicie bezinteresowne. Innymi słowy: Bóg jest tak samo miłosierny wobec ludzi dobrych i złych! Z naszej, ludzkiej perspektywy aż trudno się z tym pogodzić, ale Jezus bardzo mocno akcentował tą powszechność Bożego miłosierdzia: [Ojciec] sprawia, że Jego słońce wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych (Mt 5,45b). Bóg nie chce, aby dotykało nas zło i to jest zupełnie niezależna od tego, jacy jesteśmy.

Spróbujmy teraz syntetycznie zebrać podstawowe cechy Bożego miłosierdzia. Zgodnie z zasadą bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny (Łk 6,36) będą to też cechy, jakimi powinno się odznaczać nasze miłosierdzie (oczywiście w głębokości i intensywności na jakie pozwalają nasze ludzkie ograniczenia). Jednocześnie spróbujemy wskazać na niektóre pokusy antymiłosierdzia, które nam grożą

1. Miłosierdzie Boga jest stałą postawą, z której wypływa działanie na rzecz przezwyciężenia zła i jego skutków (nie chodzi więc o akcje podejmowane wyłącznie od święta, np. przez tydzień w roku…).

2. Pierwszym aktem miłosierdzia jest przebaczenie człowiekowi grzechu (nie wystarczy tylko zewnętrzne działanie, coś musi stać się w sercu…).

3. Za przebaczeniem idą bardzo konkretne działania, które mają na celu przezwyciężenie skutków zła (z kolei samo serce, uczucia i wzruszenie na widok biedy, to trochę za mało…).

4. Działania wypływające z miłosierdzia skierowane są przede wszystkim do tych, którzy najbardziej dotknięci zostali skutkami cudzych grzechów, zła nieszczęść i którzy nie mogą liczyć na ochronę ludzkiej sprawiedliwości, ponieważ są słabi i niewiele znaczą w świecie (nie wystarczy miłosierdzie w białych rękawiczkach, które nie ma odwagi dotknąć prawdziwej ludzkiej biedy…).

5. Bóg jest tak samo miłosierny wobec dobrych, jak i wobec złych (a to nam jakoś bardzo trudno przychodzi…).

6. Bóg jest miłosierny całkowicie bezinteresownie, nie oczekując niczego w zamian (a tu tak łatwo o działanie choćby trochę na pokaz, albo dla symbolicznego uspokojenia własnego sumienia: „przecież coś robię”…).

7. Działania wypływające z miłosierdzia polegają na prawdziwym zaangażowaniu się osoby, na rzecz innych aż po dar z życia (jakże to dalekie od złotówki rzucanej na odczepne do jakiejś skarbonki…).

 

I na koniec tylko – raz jeszcze – Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią…

Komentuj na Facebooku

Ten serwis, podobnie jak większość stron internetowych wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. | Polityka cookies