Grzegorz Strzelczyk, ks.



bieżące informacje

A A A

pierwszy wpis (albo tekst programowy)

Wypada chyba zacząć od małego wyjaśnienia. Przede wszystkim: nie jestem pewien, czy pomysł z blogiem jest sensowny i czy zdołam zachować na tyle przyzwoitą częstotliwość wpisów, żeby nazwa „blog” była jeszcze uzasadniona. Życie pokaże.
Oczywiście pytanie główne brzmi: „po co?”. Odpowiedź brzmi chyba tak: jak już człowiek stał się osobą nieco przynajmniej publiczną, to nie może się wymigiwać od udziału w „dyskursie publicznym”. A ten coraz bardziej przechodzi z klasycznych publikatorów do sieci. Można mieć różne zdania na temat tego procesu, jednak jest chyba nieodwracalny.

W ciągu kilku ostatnich lat nie przyjąłem kilku propozycji prowadzenia bloga na różnych portalach. Nie zgadzałem się z dwóch powodów: po pierwsze – powód to trywialny, ale prawdziwy – nie miałem możliwości zagwarantowania oczekiwanej zapewne przez wydawców częstotliwości wpisów. Drugi jest chyba istotniejszy: przy obecnym stanie polaryzacji sceny medialnej (w ramach perwersyjnej symbiozy publicystyki z polityką – zarówno „świecką” jak „kościelną”, dokarmianej walką o reklamodawcę i -biorcę) trudno napisać jakikolwiek tekst publicystyczny, żeby samo miejsce publikacji nie stało się powodem pozamerytorycznej, politycznej w istocie oceny. Zresztą i wydawcy tak uwyraźnili linie wydawnicze, że z trudem tylko przemykają się teksty wykraczające poza te linie. Może niesprawiedliwie generalizuję – takie odnoszę wrażenie. Do tego dochodzi jeszcze jeden wątek: często redakcje usiłują u mnie zamówić teksty na tematy, na których nie znam się dostatecznie dobrze. Zaś niekoniecznie są zainteresowane tym, na czym się znam.

W każdym razie: uznałem, że pora wyjść z publicystycznego quasi-niebytu pisząc na własny rachunek, a więc na własnej stronie (z tego samego co powyżej powodu odpada część publicystycznych platform blogowych). Taka "lokalność" pozwoli zresztą na zajmowanie się tu także kwestiami, które są istotne z punktu widzenia lokalnego doświadczenia, a niekoniecznie przynależą do "debaty publicznej" w ścisłym sensie.

Tematyka? Na ile widzę to teraz, mogą się pojawić następujące grupy problemów:

  • teologia w jej spięciu ze współczesnością (nachylenie chrystocentryczne będzie tu pewnie dominować);
  • teologia i uniwersytet (ze szczególnym uwzględnieniem życia wydziału, na którym pracuję);
  • życie Kościoła lokalnego (być może wkrótce blog synodalny tu zamieszka);
  • quodlibet (albo wszystko inne).

To chyba tyle na razie.

Komentuj na Facebooku

Ten serwis, podobnie jak większość stron internetowych wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. | Polityka cookies